11 sierpnia 2024

Nieporozumienia

 

Jebać konwenanse

Życie nie posiada instrukcji

Nie dam się zamknąć nawiasem

I ogólnie, interpunkcji

Bywam aroganckim kutasem

Z powodu myślowych polucji

Doprowadzając czasem

Do niezamierzonej rewolucji

Lecz za każdym razem

Dochodzę do konkluzji

Co jest życia wyrazem

Iż jesteśmy różni

I to jest piękne właśnie

Że wcale nie musimy się lubić

Mieć możemy swoje zdanie

A nienawiść prowadzi do zguby


Dlatego, nie próbuj być mi przyjacielem

Postaraj się nie stać moim wrogiem

O przyjaźni wiem niestety niewiele

Tyle, że nie jeden wróg mnie kiedyś lubił

I że dla innych wódka była celem

A po pijaku obrażał mnie jeden z drugim

Nie pamiętając o tym, gdy już wytrzeźwieje

Jak gdyby nigdy nic, paliliśmy szlugi

Z innym, nie ma pojęcia co się dzieje

Gdyż jego słabością są dragi

Nie wiem czy ze mną się jeszcze pośmieje

Czy na zawsze rozeszły się nasze drogi

Po tym wszystkim, powiedzieć się ośmielę

Że jeśli człowiekiem rządzą nałogi

Nie można zrobić zbyt wiele

Podać rękę i nie podkładać nogi.

20 czerwca 2024

My

 

Równy każdemu jest każdy

Mówmy to, jesteś ważny

Horror, bezbronnych zniewolenie

Kolor i wyznanie, czy pochodzenie

Podziały te wymyślili ludzie

Miały dać status prawny obłudzie

Granice, twór sztuczny

Życie - los  okrutny

Niszczy nas nienawiść, czeka grób

Piszczy bieda, pusty brzuch

Król i klecha rządni władzy

Stół się łamie, pełne kabzy

Lubią być mądrzy

Mówią żeś gorszy

Lecz każdego nas czeka

Śmierć jest głucha i ślepa

Kobieta czy mężczyzna 

Poeta, maszynista

Kto kocha kogo i jak

To osobista sprawa i tak

Nieważne - mogą mówić cokolwiek

Jasne jest - człowiek to człowiek



A teraz przeczytaj od tyłu… Żartuję napiszę sam by prościej było.



Człowiek to człowiek - jest jasne

Cokolwiek mówić mogą - nieważne

Tak - i sprawa osobista to

Jak i kogo, kocha kto

Maszynista, poeta

Mężczyzna czy kobieta

Ślepa i głucha jest śmierć

Czeka nas każdego, lecz

Gorszy żeś, mówią

Mądrzy być lubią

Kabzy pełne, łamie się stół

Władzy rządni, klecha i król

Brzuch pusty, bieda piszczy

Grób czeka, nienawiść nas niszczy

Okrutny los - życie

Sztuczny twór - granice

Obłudzie prawny status dać miały

Ludzie wymyślili te podziały

Pochodzenie czy wyznanie i kolor

Zniewolenie bezbronnych - horror

Ważny jesteś, to mówmy

Każdy jest każdemu równy

22 maja 2024

Czas


Czy to najwyższy czas, by rozliczyć czas?

Czy na to jeszcze przyjdzie czas?

Gdy po wspomnieniach coraz częściej gnasz 

A po policzku spływa łza kolejny raz

Za tym co było, różnych życia faz


Dla serca to miód, lecz również i głaz

Gdy w piłkę się grało na gole nie na czas

Wspominając tych, których nie ma wśród nas

Słodki smak dymu, jaki miewał grass 

I kiedy ze wstydu zakrywałeś twarz


Wiem, że Ty również to uczucie znasz

Melancholia przychodzi , lecz Ty nadal grasz

W grę życia bez solucji, jedno życie masz

I nawet jeśli wszystko z siebie dasz

Będziesz krzyczał, drapał - nie masz szans


Lecz nie bój się marzeń, bez skrupułów marz

W końcu jak ja sobie sprawę zdasz

Nie ma znaczenia, w jakie układy się wdasz

Czy oczekiwania oblejesz, czy zdasz

Jak na każdego i na Ciebie przyjdzie czas


30 kwietnia 2024

Strach


Wychowany w strachu przed boskim gniewem

Na piersi z tortur symbolem

Latami w wierze przez życie swe szedłem

Niby zdany na wolną wolę


W głowy nasze wpajany był od lat wczesnych

Wyrzut sumienia za wszystko co złe

Obyś tylko nie korzystał z przemyśleń swych

Bo w piekle będą smażyć cię


I tak faceci w sukniach uczą nas jak żyć

Starożytni faceci to napisali

Lecz gdy inny facet chce suknię założyć

Najchętniej by wyśmiali


Natomiast Ty kobieto musisz pamiętać że 

Mężczyzny tylko liczy się zdanie

Urodzisz mu dzieci i dopilnuj niech zje

Służyć  to twoje zadanie


Pewny musisz być, że śmierć syna Bożego

Moja wina, moja wina

Choć do tego nie przyłożyłem palca swego

Moja bardzo wielka wina


Wiarę z czasem wyparło logiczne myślenie

Posłuchaj mnie brachu

Choć się staram, nie wiem czy to zmienię

Czy pozbędę się strachu.

01 kwietnia 2024

OJ!czyzna?


Krzyż, orzeł i butelka wódki

By opisać ten kraj wystarczy opis krótki

Gdzie wyimaginowane uczucia religijne

Od naturalnych uczuć są bardziej prawilne

Gdzie głowa państwa mówi, że ludzie to świnie

Tylko dlatego iż po ciężkim dniu, siedzą w kinie

A sam jak w dobrym gangsterskim filmie

Pod swój dach  przestępców przyjmie

Miłosierdzie i pomoc nie wszystkich się tyczy

A już na pewno nie tych spod wschodniej granicy

Lecz możesz być pewny tego

Że teraz idziemy na jednego

Dopomóż nam dobry Boże

By wygrał biały orzeł

09 grudnia 2023

Zaśmiecone

 

Dawno, dawno temu  już byłeś dla mnie  - Śmieciem

Nie mogłem jednak nic tobie powiedzieć.

Broniła, mówiła: „uprzedzony jesteś”,

„Walczę o rodzinę, nie wiesz jak to jest”.


Rodzinę? Czy Ty słyszysz się? 

Gdzie miłość, szacunek, gdzie więź

Nie, być z tobą chce, lecz ciebie chce mieć.

Skoro tego nie widzisz, to się dalej męcz.

Na to pierdolenie, powiedziałem jej.


I bardzo nie chciałem mieć racji w kwestii tej.

Liczyłem, że skoro nie poddaje się,

Choć to irracjonalne, jednak zmieni cię.

Ta próba musiała skończyć się źle,

Bo przecież ‚Nienadający się do recyklingu’ jesteś.


Czas pokazał jaki z ciebie śmieć,

Dla dzieci własnych, litości nie masz też.

Na radioaktywne promieniowanie, wystawiasz wciąż je,

Pod maską miłości zmanipulować chcesz.

By nienawiścią pałały do matki swej.


Tej, która po twojej stronie stawała codzień,

Gdy mówiłem, żeś grosza nie warty, a już na pewno nie jej.

Ona wciąż wierzyła, że przyjdzie ten dzień,

Gdy tymi słowami zaczepi mnie:

„Walczyłam i dobrze jest, bo nie posłuchałam cię”


Jednak jeśli wolą Twoją jest zostać gnojem, nie człowiekiem,

To pełne masz prawo do tego przecież.

Pamiętaj, że dzieci, dziećmi będą wcale nie tak długo jeszcze,

I gdy dorosną mogą zobaczyć, że jesteś zwykłym śmieciem.




18 września 2023

Myśl

Czy być sobą bezpiecznie jest być?

Serce bić mocniej zacznie, to będą bić?

Nie żyć jak mówią, nie pozwolą żyć?

W nic nie wierząc, nie znaczysz nic?

A śnić o wolności, można jeszcze śnić?

Nie gnić z zawiści, lecz pozwolić gnić?

Bo nić bez igły, nie potrafi nic zszyć.

Spadnie liść jesienny, niczym na ich twarze liść.

Jak widz nie bądź, po wolność do urn idź.

Nienawiść ich, skończy się nareszcie tlić.

I szczuć skończą, nie będą już drwić.

Czas iść do przodu, nie słuchaj lecz myśl.

By być sobą, bo tylko tak warto być.

 

02 czerwca 2014

AV

Audio/Video


Powoli przygaszane światło prowadzi mnie w ciemność, zasiadam wygodnie w fotelu i przez chwilę rozkoszuję się ciszą, która jest zapowiedzią wielkiego wydarzenia. I tylko jeden z drugim miażdży zębami popcorn, czy jakieś inne nachosy, trudno. Muszę to puścić mimo uszu. Siedzę i czekam by z ciemności urodził się obraz, a z ciszy dźwięk – małżeństwo idealne. Różnie to się zaczyna. Czasem to jest ryk lwa, innym razem chłopczyk łowi ryby siedząc na księżycu. Potem pojawiają się napisy, a wraz z nimi – muzyka. Coś bez czego obraz nie ma znaczenia.
Bo czym by był film bez muzyki? Co by nas utrzymywało w kinowej sali? Czy dobrze opowiedziana historia by się broniła? A aktorzy, czy oni podołali by oczekiwaniom? Same efekty specjalne były by wystarczającym bodźcem by wcisnąć nas w fotel? Każdy ma pewnie swoje zdanie na ten temat. Przecież niektórzy nawet nie zauważają muzyki wciągnięci w wartką akcję. Czy odczuli by jej brak gdyby jej nie było w ogóle? Może nie zrobiło by im to różnicy, może są i tacy. Natomiast ja sobie tego nie wyobrażam, pozostała by jedynie pustka. Głucha cisza pomiędzy scenami. Przecież już w filmach niemych, ciszę wypełniała muzyka.

Ścieżka dźwiękowa wiele ma twarzy. Kto nie pamięta napisów płynących z odległej galaktyki w rytm kosmicznych dźwięków John’a Williams’a w niesamowitym motywie przewodnim Gwiezdnych Wojen? Ten sam kompozytor w filmach Indiana Jones prowadzi nas w świat wielkich przygód na równi z głównym bohaterem. To tylko przykład Soundtrack’u w klasycznej formie. Muzyka w filmach jednak, nie zawsze ociera się o klasykę. Często motywami przewodnimi bywają utwory, czysto rozrywkowe. Jak choćby w filmach Cameron’a Crow’a. Sam był kiedyś dziennikarzem muzycznym i ta fascynacja mu nie minęła, a jego doświadczenia możemy wysłuchać w takich filmach jak: U Progu Sławy, Vanilla Sky, czy Elizabethtown. Czasami filmy zabierają nas w podróż po klubach w rytmach tanecznych, transowych. Idealnym przykładem jest Human Traffic, który zebrał gwiazdy muzyki klubowej tamtych czasów. Są też filmy muzyczne, opowiadające historie zespołów, wykonawców. Oliver Stone nakręcił obraz opowiadając psychodeliczną przygodę The Doors i Jim’a Morrisona. Tutaj podstawą ścieżki dźwiękowej są utwory zespołu. Są również musicale. Albo się je kocha albo nienawidzi, tak samo nie można przejść obojętnie obok muzyki im towarzyszącej. Czy to jest Moulin Rouge ze specjalnie zinterpretowanymi utworami m.in. Madonny, czy klasyka kina film Hair z hipisowskim przesłaniem Peace and Love.

Jest jeszcze jeden rodzaj związku między muzyką, a obrazem. Są to klipy. Kiedyś idealnie promowały one kino wielko budżetowe. Kto nie pamięta Bryan’a Adams’a i jego filmowego „hat-tricka”, (Everything I Do) I Do It for You do filmu Robin Hood: Książę Złodziei, Please Forgive Me z Trzech Muszkieterów, tu do Adamsa dołączył Sting i Rod Steward. Trzecim filmem z którym romansował jest Do Juan de Marco, a utwór to Have You Ever Really Loved a Woman? Ale teledyski mają jeszcze jedną stronę, często z kinem nie mają przecież nic wspólnego. Nie można jednak im odmówić małżeństwa między obrazem i dźwiękiem, a może to tylko związek partnerski? Nie mi to oceniać. Nie da się jednak ukryć, że klipy bywają filmowe. Opowiadają jakąś historię, dają do myślenia, zachwycają. Przykładem może tu być chociażby Aerosmith z początku lat dziewięćdziesiątych z przepiękną Alicią Silverstone. Nie jeden się w niej kochał, a role w klipach zespołu uznać można za najlepsze w jej karierze.

Kino opowiada nam historie, czasami wzruszające innym razem przerażające, opierając się w dużym stopniu na muzyce. Bo to ona wprowadza widza w odpowiedni nastrój. Czasami już po pierwszych nutach wiemy co się za chwilę wydarzy. Jednocześnie, dzięki filmom poznajemy historię muzyki, Amadeusz, Pianista, czy Backbeat. I w ten sposób wizja określa dźwięki. Obraz i muzyka, małżeństwo idealne… i żyli długo i szczęśliwie.
A po wszystkim pojawiają się napisy końcowe. Nie przebiegają one w całkowitym spokoju. Ich nieskazitelny układ mąci dźwięk, takie filmowe post scriptum. Zwykle nie jest to na tyle interesujące by zatrzymać nas przed ekranami, zdarzają się perełki ale… ale o tym innym razem.

Tak właśnie to wygląda w wielkim skrócie. W skrócie, bo nie da się w kilku słowach opowiedzieć o związkach jakie powstały z mariażu dźwięku z wizją. To coś co urzeka od wielu lat, coś co sprawia, że wydajemy ciężko zarobione pieniądze by rozkoszować się tym co możemy zobaczyć i usłyszeć. Świat z niesamowitą prędkością pędzi do przodu. Kiedyś muzyka należała tylko do wybranych, którzy dzięki dobremu pochodzeniu mogli kosztować w dźwiękowej ambrozji. Te czasy przeminęły na szczęście. Teraz dzięki dostępowi do Internetu można posłuchać wszystkiego, kiedy tylko chcemy. A fani tej czy innej muzyki na własną rękę ubierają w szaty swe ulubione utwory, montując amatorskie klipy.

Czym była by muzyka bez wizji? Kiedyś sobie dawała rade sama, jednak te czasy są za nami. Dziś w tak bardzo multimedialnym świecie wydaje się to mało realne. Filmy bez muzyki są jak bezduszne formy, muzyka bez obrazu to dusza bez określającego ją kształtu. Idealne połączenie, idealna para. Audio/Video

…to be continued

14 czerwca 2012

Szacunek

I

Z zamyślenia wyciągnął ją gwizdek czajnika z gotującą się wodą. Zalała wcześniej wsypaną do kubka kawę. Nie dodała ani mleka, ani cukru tylko zamieszała łyżeczką. Czarny mocny wywar, właśnie tak jak lubi, zaraz po śniadaniu. Weszła do salonu i włączyła telewizor. Jak zwykle o tej porze nie mogła znaleźć nic godnego uwagi. Nawet na muzycznych kanałach więcej mówili niż grali. Postanowiła zostawić na jednym z informacyjnych programów i upiła łyk kawy.

Właśnie pokazywali przepiękną bramkę Błaszczykowskiego z wczorajszego meczu, w którym nasza reprezentacja mierzyła się z drużyną Rosji. Aśka była na tym meczu wraz z przyjaciółmi w barze. Piłka nożna to nie był jej ulubiony sport, wczorajsze wydarzenia jednak pochłonęły ją całkowicie. Śpiewał, skakała, a każdą udaną akcję Polaków nagradzała oklaskami. Co prawda po pierwszej połowie, nastroje były nie najlepsze, jednak po ostatnim gwizdku szaleli ze szczęścia. Czasami remis, też może wprawić w dobry nastrój.

Z dobrego samopoczucia wyrwały ją następne obrazki w telewizji. Zaczęło się niewinnie. Maszerujący, wesoło rosyjscy kibice śpiewali piosenki i spokojnie z flagami szli w kolumnie. W pewnym momencie z boku kadru wyszedł zamaskowany mężczyzna i zaatakował nic niespodziewającego się młodego mężczyznę. Zdezorientowany Rosjanin nie doszedł jeszcze do siebie gdy w jego stronę ruszyło kolejnych kilka osób w kominiarkach bandytów, którzy rzucili się na niego i jego rodaków. Asia nie mogła w to uwierzyć, była w szoku, w końcu rozpłakała się.

To trafiło w jej serce i ścisnęło je bardzo mocno. Próbowała złapać oddech, nie było to łatwe a łzy same płynęły. Skąd ta agresja? Nie potrafiła tego zrozumieć, przed oczami mając cały czas tą sytuację. Nic nie zapowiadało tego ataku, ona się nie spodziewała, a tym bardziej ten człowiek, ci ludzie, którzy zostali zaatakowani. Od razu wróciły wspomnienia sprzed wielu lat i poczuła jak zimny sztylet wbija się w jej serce, zupełnie jak wtedy gdy....

Już dawno nie wspominała tych bolesnych chwil. Nie żeby zapomniała, po prostu nie wprowadzało jej to w dobry nastrój gdy o tym myślała. Czasami z mamą siadały i rozklejały się rozmawiając o tym co się wtedy wydarzyło. To było coś co zmieniło jej życie i postrzeganie świata. Z czasem jednak nabrała wiary w ludzi i nie zauważała pewnych zachowań. A może po prostu kłopoty omijały ją i jej znajomych, usypiając czujność. Aż do teraz. To co wydarzyło się przed meczem i po jego zakończeniu nie dotyczyło Asi bezpośrednio, poczuła jednak, iż już nie jest bezpieczna i na każdym kroku musi uważać. Demony przeszłości powróciły.


II

- Już jestem!

Krzyknęła gdy tylko otworzyła drzwi. Była w dobrym nastroju. Jutro weekend, a do tego w sobotę dzień dziecka. Siedząc w szkole myślała tylko co ją czeka tego dnia. Rodzice obiecali ją zabrać na ulubioną pizzę, a potem na wspaniałe lody włoskie, a wieczór miał się skończyć sensem w kinie. Mieli pójść na Potwory i spółka i już nie mogła się doczekać.

- Mamo, tato - powiedziała, tym razem ciszej - już jestem.

Wchodząc do kuchni zobaczyła ojca, nie miał wesołej miny. Nie zważała na to. Nic nie mogło jej zniszczyć tego dnia. Czy na pewno?

- Musimy porozmawiać - odparł lekko zdenerwowany.

- Czy wszystko dobrze - spytała lekko przestraszona - coś się stało? Gdzie mama?

- Mama jest jeszcze w pracy - odpowiedział na jedno z pytań.

- To o co chodzi? Tylko nie mów, że dzisiaj nigdzie nie idziemy - powiedziała ze łzami w oczach - tak jak ostatnio.

- Tego jeszcze nie wiem, okaże się.

Wytłumaczył córce o co chodzi. Kilka godzin wcześniej dzwoniła do niego jej wychowawczyni informując go o karygodnym zachowaniu Asi. Ponoć wyśmiewa się z innych dzieci wraz z koleżankami. Z jednego dlatego, że chodzi w okularach, a z dziewczynki, bo jest nieco okrąglejsza. Nie mógł uwierzyć, że jego ukochana córeczka jest taka wredna wobec innych.

- Czy to prawda Asiu? - spytał wiedząc, że go nie oszuka.

Mała spuściła głowę i przez chwilę milczała. Co może w takiej chwili dziać się w tej młodej główce? Odpowiedź na to pytanie znają tylko dzieci i to tylko w tej jednej chwili. On w międzyczasie usiadł na kanapie. W końcu odważyła się i powiedziała:

- Tak, to prawda, ale... - nie dał jej skończyć.

- Dlaczego tak robisz- sądził, iż to najlepsze z możliwych pytań.

- Bo tato, bo... inni też tak robią. I nie chcę by się ze mnie też śmiali.

Nauczycielka wspominała, iż dzwoniła również do rodziców pozostałych dzieci, które - jak to określiła - znęcały się psychicznie nad Adamem i Olą.

- Chodź tu usiądź - dziewczynka podeszła i zajęła miejsce na kanapie obok niego - nie chcę, żebyś płakała - przytulił małą i otarł jej łzy.

Wytłumaczył jej, że nie chodzi o to by była smutna, jednak teraz wie jak muszą się czuć dzieciaki, z których się wyśmiewa. Pewnie wracają do domów i wtulone w matki lub ojców wylewają setki łez. A nic na tym świecie nie jest warte dziecięcych łez. Nie może więc ona sprawiać innym przykrości. Przecież to, że ktoś nosi okulary nie znaczy, że jest gorszy od kogoś kto ich nie musi używać. To, że ktoś jest okrąglejszy... przynajmniej jest więcej do przytulania - w tym momencie na twarzy Asi pojawił się uśmiech - a nie do wyśmiewania.

- Wiesz ludzie różnią się od siebie ale to jest fajne, bo jakby na przykład wszystkie maskotki były takie same to by było by nudno, a ty byś nie miała takiej dużej kolekcji. A wszystkie je kochasz, prawda?

- Prawda - i szybko skoczyła po pluszowego pieska leżacego na fotelu i mocno go przytuliła.

- Każdy lubi co innego - kontynuował - a wiesz co by było gdyby każdy uwielbiał tylko pizzę?

- Nie wiem.

- Nie starczyło by dla ciebie - uśmiechnął się drapiąc mała po brzuszku.

- O nie, tylko nie to - zrobiła smutną minę i założyła ręce.

- No widzisz, musimy się odróżniać - mówił dalej - ale wszyscy jesteśmy ludźmi i nikt nie lubi być smutny. Rozumiesz?

- Chyba tak - odpowiedziała.

- Proszę cię Asiu, nie rób już nikomu, krzywdy, dobrze?

- Dobrze.

- Obiecujesz?

- Obiecuję.

- To leć do łazienki umyć ręce zaraz mama wraca, a obiad już jest gotowy.

Tak też zrobiła. Nie miał serca jej karać, wierzył, iż sama rozmowa wystarczy. Może to nie było to co powinien powiedzieć, mógł lepiej jej to wytłumaczyć dać jej nauczkę. Pewnie, że to nie były słowa, którymi mógł zmieniać świat, miał jedynie nadzieje, że zmienią podejście Asi do niektórych spraw, że nabierze szacunku do innych bez względu na rzeczy i cechy, które nas odróżniają od siebie nawzajem. Wierzył, iż tak właśnie będzie.

Gdy wszyscy byli już w domu, zasiedli do stołu i zjedli w rodzinnej atmosferze obiad. Asia była spokojniejsza niż zwykle i matka nie mogła uwierzyć, iż w dniu tylu atrakcji, córki nie rozpiera energia.

- Wszystko w porządku Asiu? - spytała - nie cieszysz się na dzisiejszy wieczór?

Dziewczynka spojrzała na tatę. Ten nie zamierzał zabierać głosu, jedynie się lekko uśmiechnął i nieznacznie skinął głową. To wystarczyło by mała eksplodowała euforią.

- Pewnie, że się cieszę - i z radości zeskoczyła z krzesła i uściskała rodziców.


Godziny do wyjścia mijały Asi dość szybko. Czas przed wyjściem "na miasto" spędziła w miłej atmosferze, śmiejąc się z żartów taty i mamy. I gdy przyszedł w końcu czas się zbierać nie była w ogóle przygotowana, aż rodzice musieli ją pospieszać.

Wieczór minął tak jak sobie wymarzyła. Pizza była najpyszniejsza na świecie, a lody nigdy nie smakowały lepiej. Gdy wracali do domu było już ciemno. Asia trzymała ojca za lewą rękę, mamę za prawą, a oni co jakiś czas podnosili ją do góry, co sprawiało jej niezwykła radość.

W pewnym momencie z mroku wyłonili się trzej zakapturzeni chłopcy, słusznej postawy.

- Dzieńdoberek państwu - przemówił jeden z nich.

- Widzę, że humorek teges no... w pyte - odezwał się drugi.

- Wyskocz tatuśku z floty bo ci kosę sprzedamy - nie owijając w bawełnę powiedział ostatni.

Ojciec nie wahał się ani chwili wyciągnął, portfel i rzucił w stronę napastników, z których jeden już był przy jego żonie i dotykając jej twarzy mówił:

- No niezła laseczkę ojczulku, chętnie dobiorę się do jej dupeczki - i polizał kobietę.

- Zostaw ją dałem wam wszystko co mam - odparł zdecydowanie - nie chcemy kłopotów.

- Może nie chcesz ale już je masz - i drab stojący trochę dalej wyciągnął ze spodni nóż.

- Ej, panowie spokojnie - wiedział jednak, że to nie może się dobrze skończyć.

Widział ten morderczy błysk w oku, to coś co sprawia, iż wiemy, że nienawiść to wszystko czym żywi się stojący na przeciw nas człowiek. Przyciągnął do siebie żonę wyrywając ją z rąk napastnika i szybko wyszeptał jej do ucha.

- Uciekajcie, nie zważaj na nic. Proszę, uciekaj - z oczu ukochanej poleciały łzy.

Posłuchała go zabrała dziewczynkę na ręce i zaczęła uciekać. Ten nie marnował ani chwili i draba stojącego najbliżej rzucił na tego z nożem , a na trzeciego rzucił się z pięściami zdążył uderzyć go dwukrotnie nim zimno stali przeszyło jego nerki. Opadł na ziemię i kontem oka zauważył, że napastnik z nożem ruszył za jego rodziną.

- Nieeeee.... - krzyk przerwała śmierć.

Duch uniósł się w powietrzu widział swoje ciało, worek mięsa. Widział żonę trzymającą dziecko uciekającą co sił, wiedział, że niedługo zostaną dogonione przez chłopaka dzierżącego w dłoni ostrze. W tym momencie z prędkością z jaką nie był by w stanie biec, dosłownie leciał za nimi. I gdy miał już chłopaka na wyciągnięcie ręki, gdy miał go złapać, powalić jego ręce przeniknęły przez niego. No tak w końcu był tylko duchem. On je zaraz dorwie, moją maleńką córeczkę, nie mogę na to pozwolić. I ostatnią niesamowitą siłą woli całym swym - czymkolwiek był - przeszedł przez ciało draba a ten zatrzymał się, czując jakby piasek w oczach. Nie zauważył nadjeżdżającego auta. Zginął na miejscu. Duch ojca zniknął z materialnego świata, a rodzina była bezpieczna.


III

Teraz siedząc przy zimnej już kawie przypomniała sobie tę sytuację sprzed lat i gdy w końcu opanowała już płacz zastanawiała się jak może ona przyczynić się do tego by nic podobnego już nikomu się nie przytrafiło. By tacy bandyci jak ci atakujący bezbronnych maszerujących nie mieli racji bytu w dzisiejszym i późniejszym społeczeństwie. By przestano tolerować takie wybryki. Jedynym sposobem jaki widziała było opisanie historii jej życia, wpływu na nią i tego jak zdjęcia z wczorajszych wydarzeń odnowiły zagojone rany.

Tak też zrobiła, opisując dokładnie ostatni dzień życia jej ojca (oczywiście pomijając część o ratującym ich duchu, gdyż nie miała o tym bladego pojęcia). Opisała wieloletnią traumę i to jak bardzo brakuje jej taty każdego dnia życia. Bardzo chciała porozmawiać z nim jako już dorosła kobieta. Nie dziecko z tatą, tylko jak dojrzała dziewczyna z doświadczonym facetem. Przecież tyle miała pytań, tylu wskazówek potrzebowała.

Postanowiła swą opowieść wysłać do wszystkich dużych gazet w kraju. Miała nadzieję, że żądne krwi i sensacji media naładowane ostatnimi wydarzeniami zdecydują się opublikować jej historię do której dołączyła list:


Do redakcji, do rządu.

To co się stało po meczu Polska - Rosja głęboko raniło moje serce, ponownie. Odżyły koszmary, które wydawały się martwe. Widocznie były jedynie uśpione.

Wiem, że rzeczy, które mi się przytrafiły nieco różnią się od tego co zdarzyło się wczoraj przed i po spotkaniu obu reprezentacji, wiem, iż tym razem nie było ofiar śmiertelnych, na szczęście. Czy jednak wiele brakowało? Czy następnym razem nie będzie gorzej? Bo jeżeli nie zrobimy czegoś z tymi bandytami to będzie następny raz. Nie możemy jedynie przyglądać się całej sytuacji. Wam to się dobrze sprzedaje ale nie o to tu chodzi, chodzi o bezpieczeństwo.

Ja nie czuję się bezpieczna i to nie tylko przez tzw. kiboli. Boję się nocą wracać do domu by zza zakrętu nie wyszedł jakiś nieobliczalny osobnik, który nie mając nic do stracenia w najlepszym razie ograbi mnie. Boję się, że coś takiego może spotkać moje dzieci, moich bliskich. Lękam się ilekroć czekam na nocny powrót kogoś z rodziny lub znajomych. Dlaczego? Czy naprawdę nie można czegoś z tym zrobić?

Zacznijmy od tych pseudokibiców w większości Policja widzi tych bandytów, baaa... nawet ich łapie. Do opinii publicznej napływają zdjęcia skutych chuliganów z zamazanymi twarzami. Co się dzieje, że z powrotem wychodzą na wolność by siać postrach? Nadal terroryzują bezbronnych obywateli, którzy po prostu kibicują innej drużynie. Czy nie można tych wszystkich durni zamknąć na wiele lat? Wyznaczyć ich do ciężkich robót lub nakładać na nich wielotysięczne kary, tak by odechciało im się wojowania? Czy to naprawdę takie trudne? Dlaczego tak łatwo utrudnić życie zwykłym ludziom podnosząc wiek emerytalny, a tak ciężko podnieść wysokość odsiadki i grzywny dla takich durni?

My obywatele sprzeciwiamy się temu! Niech rząd bezpieczeństwo ludu przedkłada nad wszelkie inne sprawy, bo nic nie jest ważniejsze. Niech już żadne dziecko nie będzie osierocone i smutne, niech strach zniknie z ulic. Wierzę, że jest to możliwe, gdyż ojciec uczył mnie szacunku do drugiego człowieka.

Z poważaniem
Asia


KONIEC